Progresja na remisy to temat, który regularnie wraca na grupach bukmacherskich jak bumerang. Ktoś zawsze znajdzie „kumpla”, który dzięki niej „zrobił bank”. Ja postanowiłem nie wierzyć na słowo, tylko sprawdzić to osobiście, na żywym pieniądzu. Nie żartuję — chodziło o realny challenge, nie teoretyzowanie przy piwie.
Zasada wygląda prosto. Grasz na remisy według ciągu Fibonacciego, a po każdej przegranej podnosisz stawkę zgodnie z sekwencją 1, 1, 2, 3, 5, 8, 13… Brzmi jak pewniak, prawda? Właśnie dlatego postanowiłem to zweryfikować, zamiast powtarzać slogany, które krążą w internecie bez pokrycia.
Jak działa progresja na remisy w praktyce?
Zacząłem od stawki 50 zł. Zasada jest brutalnie prosta — jeśli przegrywasz, podwajasz zaangażowanie zgodnie z ciągiem Fibonacciego. Przy siedmiu porażkach z rzędu ostatni zakład wyniósłby aż 1050 zł, a łączne ryzyko sięgnęłoby 2650 zł. Nie gram jednak na ślepo.
Przeanalizowałem drużyny, które statystycznie mają wysoki procent remisów. Typowałem mecze, w których obie ekipy grają defensywnie i nie mają motywacji do otwartej wymiany ciosów. To nie jest strzelanie na oślep, ale prawda jest brutalna — w bukmacherce nic nie jest pewne. Siedem porażek pod rząd to realny scenariusz, nawet przy najlepszej analizie.
Warto tu przypomnieć podstawę, o której pisałem już w artykule o zarządzaniu bankrollem — bez sensownego planu finansowego każda progresja, nawet ta „złota”, może wysadzić Twoje konto w kilka minut.

Progresja na remisy — dzień po dniu
Pierwszy strzał to Monaco kontra Nicea, stawka 50 zł. Remisu jednak nie było, więc progresja ruszyła zgodnie z planem. Czekałem do kolejnego dnia z niecierpliwością, bo — jak to mówię — było blisko remisu jak z Warszawy do Nowego Jorku.
Drugi stopień progresji to Girona kontra Celta Vigo. I tu zaczyna się najciekawsze. Progresja nie zdążyła się nawet rozkręcić, bo remis padł już na tym etapie. Po odjęciu wszystkich wcześniejszych stawek na koncie zostało 155 zł i 36 groszy. Skromnie, ale jednak na plusie.
Co ważne, ten wynik pokazuje coś istotnego. Progresja na remisy może wypalić szybko, ale równie dobrze mogłaby ciągnąć się przez kilka dni w dół. Dlatego zaokrągliłem kwotę do pełnych 3 zł i rozdałem ją widzom w kodach PaySafeCard po 100 zł. Taki mały eksperyment społeczny przy okazji testu strategii.
Czy progresja na remisy to bezpieczna strategia?
Odpowiedź brzmi: to zależy, jak bardzo lubisz ryzyko. Progresja Fibonacciego działa na zasadzie odrabiania strat kolejną, wyższą stawką. Problem w tym, że seria porażek potrafi zdmuchnąć bankroll szybciej, niż myślisz.
Kilka rzeczy, które musisz wiedzieć, zanim spróbujesz tego na własną rękę:
- ✅ Progresja działa dobrze przy krótkich seriach przegranych.
- ❌ Przy dłuższej serii porażek stawki rosną lawinowo.
- ✅ Analiza drużyn pod kątem remisów zwiększa Twoją przewagę.
- ❌ Żadna analiza nie daje gwarancji wygranej — to tylko przewaga, nie pewniak.
- 👉 Zawsze ustal górny limit, po którym przerywasz progresję bez względu na wszystko.
Jednocześnie warto pamiętać, że kursy na remisy potrafią się zmieniać w ostatniej chwili, dokładnie tak jak opisywałem w tekście o tym, dlaczego kurs znika Ci przed nosem. To dodatkowy czynnik ryzyka, o którym progresja Fibonacciego w ogóle nie mówi.
Progresja na remisy a Twój portfel — realny scenariusz
Weźmy realny scenariusz. Zaczynasz od 50 zł. Przegrywasz raz, drugi, trzeci. Po piątej porażce grasz już stawką kilkuset złotych, żeby odrobić wcześniejsze straty. To moment, w którym większość graczy zaczyna tiltować i przestaje myśleć racjonalnie.
Dlatego progresja na remisy sprawdza się wyłącznie z żelazną dyscypliną i jasno ustalonym bankrollem. Bez tego to prosta droga do przepalenia konta w jeden wieczór. Co więcej, każdy grosz wygrany u bukmachera i tak podlega opodatkowaniu, o czym możesz poczytać na stronie Ministerstwa Finansów, gdzie znajdziesz oficjalne informacje o podatku od zakładów wzajemnych.
Natomiast jeśli interesuje Cię szerszy kontekst tego, jak bukmacherzy zarabiają na Twoich zakładach, zerknij też na artykuł o pewniaczkach u bukmachera. To pokazuje, że żadna strategia, nawet progresja na remisy, nie zwalnia Cię z myślenia własną głową.
Podsumowanie
Progresja na remisy to strategia, która potrafi zaskoczyć — czasem na plus, czasem na minus. Mój test pokazał, że remis może przyjść szybciej niż się spodziewasz, ale równie dobrze mogłaby to być seria siedmiu porażek z rzędu i pusty portfel.
Najważniejsze wnioski:
- Progresja na remisy działa najlepiej przy krótkich seriach.
- Analiza drużyn zwiększa szansę, ale nie daje gwarancji.
- Bez limitu strat progresja może wysadzić Twój bankroll.
- Traktuj to jako eksperyment, a nie pewny sposób na zarobek.
Psy szczekają, a my robimy swoje — testujemy, analizujemy i wyciągamy wnioski, zamiast wierzyć w gotowe recepty na szybki hajs.
Zarabiające typy bukmacherskie
Czy czujesz się zmęczony/a grupkami i kontami na Instagramie, które podają typy, przez które tracisz pieniądze? Przyłącz się do naszej grupy „Bogowie Bukmacherki” i otrzymuj typy bukmacherskie, które naprawdę przynoszą zyski, oraz pełen zakres potrzebnej wiedzy, aby pokonać bukmachera. Dołącz już teraz, aby zacząć zarabiać >>> [typy bukmacherskie]

